Totoro
calemojezycie
odwiedzin:
poniedziałek, 24 maja 2010 19:29:04
Teraz chciałam poświęcić czas myślom o Nim, o mojej miłości.
On. Poznałam go w ciekawych okolicznościach... przez jego kolegę z którym ja się miałam spotkać. Poznał Nas. Pamiętam myśli które mnie ogarniały widząc go już z daleka....!!!! Był najprzystojniejszym, najseksowniejszym facetem jakiego kiedykolwiek widziałam, niebieskie oczy ciemne włosy, dobrze zbudowany, wysoki, dobrze ubrany... marzenie! Nie zwracał na mnie uwagi na początku, sadziłam,że mu się nie podobam. Po jakimś czasie odezwał się do mnie, umówiliśmy się. Pierwszy raz miałam tak, że na spotkaniu nie mogłam wydusić z siebie słowa... na szczęście On "ciągle mówił" :) Sądziłam, że jestem spalona i, że już się nie odezwie, ale się myliłam:) Spotkaliśmy się ponownie i tak codziennie:p W końcu zaprosił mnie do siebie i 13.07.06 pierwszy raz mnie pocałował i formalnie zostaliśmy parą. Przez kilka pierwszych miesięcy było cudownie, jak w bajce. Później mieliśmy mały kryzys bez przerwy kłótnie bo nie podchodził do tego poważnie, skakałam kolo niego jak służąca a on to wykorzystywał, taka już jestem dla osoby którą kocham zrobię wszystko. Doszliśmy do porozumienia i zaczął się zmieniać i dobrze mu szło. Naprawdę bardzo się zmienił... ale...
Po tym czasie zaczęły się moje problemy...
Obecnie a raczej już od jakiegoś czasu (pół roku?)mam mieszane uczucia, czuje, że niczego w życiu nie poznałam bo tak naprawdę jest on moim pierwszym mężczyzną. Wcześniej byłam z jednym chłopakiem ale nie można tego nazwać związkiem bo widzieliśmy się kilka razy na 3 miesiące, raz się pocałowaliśmy czego nie wspominam dobrze:p Myślę, że aby być spełniona muszę być/poznać innych mężczyzn, sprawdzić jak to jest, jacy są inni. Nie chodzi tu o sex tylko o BYCIE. Chciałabym sprawdzić czy może być ktoś lepszy, czy będę szczęśliwsza. A z drugiej strony przywiązałam się do niego i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Na chwile obecną nie wyobrażam sobie mieszkania z nim pod jednym dachem, chociażby z powodu mojej nadpobudliwości, denerwuje mnie wszystko cokolwiek zrobi. Czasami jest mi z tym źle, ale nie potrafię tego zmienić:/ Nasz związek jest też zbyt napięty, dużo razy mnie zranił i nie mam teraz pełnego zaufania do niego można powiedzieć, że jest to ograniczone zaufanie polegające na tym, że staram się myśleć pozytywnie ale jak coś zrobi nie będę zdziwiona i załamana. Dużo chciałabym zmienić ale wiem, że się nie da i dlatego tyle mi brakuje. Tyle chciałabym jeszcze poznać i czuję, że On mnie ogranicza. Kocham go bardzo ale nie jestem pewna czy to nie tylko przyzwyczajenie albo że to przyzwyczajenie nas zżarło i zakryło miłość jaka nas otacza.
On. Poznałam go w ciekawych okolicznościach... przez jego kolegę z którym ja się miałam spotkać. Poznał Nas. Pamiętam myśli które mnie ogarniały widząc go już z daleka....!!!! Był najprzystojniejszym, najseksowniejszym facetem jakiego kiedykolwiek widziałam, niebieskie oczy ciemne włosy, dobrze zbudowany, wysoki, dobrze ubrany... marzenie! Nie zwracał na mnie uwagi na początku, sadziłam,że mu się nie podobam. Po jakimś czasie odezwał się do mnie, umówiliśmy się. Pierwszy raz miałam tak, że na spotkaniu nie mogłam wydusić z siebie słowa... na szczęście On "ciągle mówił" :) Sądziłam, że jestem spalona i, że już się nie odezwie, ale się myliłam:) Spotkaliśmy się ponownie i tak codziennie:p W końcu zaprosił mnie do siebie i 13.07.06 pierwszy raz mnie pocałował i formalnie zostaliśmy parą. Przez kilka pierwszych miesięcy było cudownie, jak w bajce. Później mieliśmy mały kryzys bez przerwy kłótnie bo nie podchodził do tego poważnie, skakałam kolo niego jak służąca a on to wykorzystywał, taka już jestem dla osoby którą kocham zrobię wszystko. Doszliśmy do porozumienia i zaczął się zmieniać i dobrze mu szło. Naprawdę bardzo się zmienił... ale...
Po tym czasie zaczęły się moje problemy...
Obecnie a raczej już od jakiegoś czasu (pół roku?)mam mieszane uczucia, czuje, że niczego w życiu nie poznałam bo tak naprawdę jest on moim pierwszym mężczyzną. Wcześniej byłam z jednym chłopakiem ale nie można tego nazwać związkiem bo widzieliśmy się kilka razy na 3 miesiące, raz się pocałowaliśmy czego nie wspominam dobrze:p Myślę, że aby być spełniona muszę być/poznać innych mężczyzn, sprawdzić jak to jest, jacy są inni. Nie chodzi tu o sex tylko o BYCIE. Chciałabym sprawdzić czy może być ktoś lepszy, czy będę szczęśliwsza. A z drugiej strony przywiązałam się do niego i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Na chwile obecną nie wyobrażam sobie mieszkania z nim pod jednym dachem, chociażby z powodu mojej nadpobudliwości, denerwuje mnie wszystko cokolwiek zrobi. Czasami jest mi z tym źle, ale nie potrafię tego zmienić:/ Nasz związek jest też zbyt napięty, dużo razy mnie zranił i nie mam teraz pełnego zaufania do niego można powiedzieć, że jest to ograniczone zaufanie polegające na tym, że staram się myśleć pozytywnie ale jak coś zrobi nie będę zdziwiona i załamana. Dużo chciałabym zmienić ale wiem, że się nie da i dlatego tyle mi brakuje. Tyle chciałabym jeszcze poznać i czuję, że On mnie ogranicza. Kocham go bardzo ale nie jestem pewna czy to nie tylko przyzwyczajenie albo że to przyzwyczajenie nas zżarło i zakryło miłość jaka nas otacza.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (1) Dodaj
poniedziałek, 24 maja 2010 18:59:17
Chciałabym wiedzieć od czego to się zaczęło...
Kiedyś byłam otwartą, wesołą osobą, która niema większych problemów...
Jakoś w lipcu 2007r. mama odeszła od nas, odezwał się do niej kolega sprzed lat, z dzieciństwa. I tak po paru miesiącach rozmów z nim odeszła od taty i zamieszkała w Niemczech. Narobiła nam tylu problemów, że aż wstyd o tym mówić. Załamało mnie to psychicznie, moje życie diametralnie się zmieniło, z beztroskiego dziecka stałam się odpowiedzialną osobą. Musiałam podjąć obowiązki domowe praktycznie te, które wcześniej miała moja mama. Pranie, sprzątanie, zakupy, gotowanie, opłacanie rachunków, odpowiedzialność za 5 lat młodszą siostrę itd.
Tata jest dobrym człowiekiem, potrafi pracować od rana do wieczora żeby tylko niczego nam nie brakowało, potrafi naprawić prawie wszystko, taka złota rączka.
Mam też kochanego chłopaka, z którym jestem już prawie 4 lata. Można powiedzieć, że przechodził to razem ze mną zawsze mnie wspierał, starał się podzielić mój ciężar. Bardzo często się kłóciliśmy, jak to para. Prawdę mówiąc od tego czasu moja psychika naprawdę jest znakiem zapytania. Nie potrafię kontrolować emocji, płaczę z byle powodu, wybucham zbyt często. Straciłam dużo przyjaciół, i mam mieszane uczucia co do ukochanego...
Kiedyś byłam otwartą, wesołą osobą, która niema większych problemów...
Jakoś w lipcu 2007r. mama odeszła od nas, odezwał się do niej kolega sprzed lat, z dzieciństwa. I tak po paru miesiącach rozmów z nim odeszła od taty i zamieszkała w Niemczech. Narobiła nam tylu problemów, że aż wstyd o tym mówić. Załamało mnie to psychicznie, moje życie diametralnie się zmieniło, z beztroskiego dziecka stałam się odpowiedzialną osobą. Musiałam podjąć obowiązki domowe praktycznie te, które wcześniej miała moja mama. Pranie, sprzątanie, zakupy, gotowanie, opłacanie rachunków, odpowiedzialność za 5 lat młodszą siostrę itd.
Tata jest dobrym człowiekiem, potrafi pracować od rana do wieczora żeby tylko niczego nam nie brakowało, potrafi naprawić prawie wszystko, taka złota rączka.
Mam też kochanego chłopaka, z którym jestem już prawie 4 lata. Można powiedzieć, że przechodził to razem ze mną zawsze mnie wspierał, starał się podzielić mój ciężar. Bardzo często się kłóciliśmy, jak to para. Prawdę mówiąc od tego czasu moja psychika naprawdę jest znakiem zapytania. Nie potrafię kontrolować emocji, płaczę z byle powodu, wybucham zbyt często. Straciłam dużo przyjaciół, i mam mieszane uczucia co do ukochanego...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
poniedziałek, 24 maja 2010 18:46:27
Założyłam bloga aby móc rozładować swoje emocje które od dawna się we mnie gromadzą a nie mam z kim o tym pogadać... nie każdy mnie rozumie...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii